Maria Konopnicka - Dym - treść noweli - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Z podwójnym tedy zapałem dorzucał na palenisko świeżą szuflę węgla i podczas kiedy palacz po głowie się drapał, on stojąc jedną nogą na podmurowaniu, zwinny i giętki, za dwóch nastarczał w robocie.
I tak naprzeciw siebie szły w niebo te dwa oddechy: fabryki i facjatki, niknąc w przejrzystych lazurach, może łącząc się w nich nawet.

Ku południowi dym fabryczny rzedniał nieco; olbrzymie płuca machin zwalniały swą pracę, wypuszczone pary przeszywały raz i drugi powietrze ostrym, przykrym świstem, a chłopak jak huragan do izdebki wpadał.

- Mamo, jeść! - wołał już od proga, a cisnąwszy furażerkę na stół, biegł do klatki z kosem, wiszącej w okienku. Kos, jak tylko chłopaka obaczył, wydawał gwizd przeciągły, do fabrycznej świstawki podobny, a potem zaczynał swoje zwykłe kuranty, których go wyuczył Marcyś. Chłopak stawał przed klatką, kładł ręce w kieszenie i gwizdał także. Aż się ściany trzęsły od gwizdania tego.

A matka rozpościerała tymczasem na stole piękną żółtą serwetę, w niebieskie jelenie wyrabianą i stawiała głęboką fajansową ważkę krupniku, barszczu z rurą albo grochówki z wędzonką, albo też zacierek, jak tam wypadało. Obok ważki występował na stół chleb w dużym bochnie, główna tego posiłku podstawa.
Znikał on też prawie w połowie, ledwo się chłopak przysunął do niego. Kawał za kawałem krajał, w miseczce z solą maczał, a precz dogadywał:
- Dobry chleb, mamo!

- Dobry, synku! - odpowiadała za każdym razem wdowa. - Jedz z Bogiem, jedz! Na chwałę Panu Jezusowi i Matce Jego Przenajświętszej.
Chłopak nie dawał się prosić, a razem z chlebem znikała i zawartość misy.
- Dobry barszcz, mamo - mówił wtedy.
Matka już od kilku chwil jadła coraz wolniej. Mieszała łyżką w talerzu, dmuchała w niego. Ale barszczu nie ubywało jakoś. Kiedy więc chłopak wymiótł, co miał przed sobą, i wąsiki runiejące wierzchem ręki otarł, pytała skwapliwie:

- A może byś, synku, jeszcze. Mnie dziś coś nie bardzo jakoś.
Chciała mu dać poznać, że jej nie smakuje, ale bała się wyraźnym kłamstwem Boga obrażać, bo barszcz był doskonały.
- Ano - mówił chłopak - kiedy mama nie je. Podstawiała mu z pośpiechem swój talerz mówiąc:

- Jedz, dziecko, jedz! Na chwałę Panu Jezusowi. Chłopak tedy znów się zabierał do łyżki po swojemu.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 - 


  Dowiedz się więcej
1  Charakterystyka matki Marcysia
2  Sposób ukazania matczynej miłości w utworze
3  Dym - pplan wydarzeń



Komentarze
artykuł / utwór: Maria Konopnicka - Dym - treść noweli







    Tagi: